Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Opinie i echa

Solo czy w tercecie?

Sondaże dają zwycięstwo PiS. O kształcie przyszłego rządu mogą jednak zdecydować losy małych ugrupowań.

Do wyborów pozostały nieco ponad trzy tygodnie. Kampania wyborcza wkroczyła już w decydującą fazę, choć nie ma wątpliwości, że najważniejsze rozstrzygnięcia już zapadły. Poparcie dla PiS, a więc dla Zjednoczonej Prawicy, utrzymuje się na poziomie ok. 40 proc. Platforma Obywatelska z każdym tygodniem traci, powiększając dystans do opozycji. Kolejne decyzje, wydarzenia, wypowiedzi, w szczególności Ewy Kopacz, ciągną formację rządową w dół. Kryzys migracyjny tylko potwierdził te tendencje, bo emocje opinii publicznej, obawy przed islamskimi imigrantami dotyczą nie tylko elektoratu prawicy, ale zdecydowanej większości społeczeństwa. Najnowsze sondaże tylko to potwierdzają.

Poseł Andrzej Dera z Solidarnej Polski ocenia, że właśnie teraz rozstrzyga się, czy w Polsce ukształtuje się system dwupartyjny. – Te wybory dadzą odpowiedź na takie pytanie. De facto może to być system dwupartyjny – z jednej strony PiS, a po drugiej stronie Platforma Obywatelska i mniejsze ugrupowania, które balansują na granicy progu wyborczego. Jeśli nie uzyskają tego progu, to, według mnie, powstanie takiego dwubiegunowego układu w parlamencie jest bardzo prawdopodobnym scenariuszem. W tym systemie szanse na przetrwanie będą miały tylko dwie partie – mówi Dera.

Senator Jan Maria Jackowski z dystansem podchodzi do badań sondażowych, wskazując, że zawsze było tak, iż PiS było w nich niedoszacowane w stosunku do realnych wyników wyborczych.

Według sondażu Estymatora PiS chce poprzeć 42 proc. wyborców, Platformę Obywatelską – 26 proc. Na trzecim miejscu znalazła się koalicja Zjednoczonej Lewicy z wynikiem 7 proc., co nie daje jej mandatów w Sejmie. Znalazłyby się w nim jeszcze: PSL z 6-procentowym poparciem, ruch Pawła Kukiza, Nowoczesna Ryszarda Petru i partia KORWiN z 5-procentowym poparciem.

W tej konfiguracji PiS uzyskałoby 254 mandaty, co daje mu większość umożliwiającą stworzenie rządu.

W badaniu IBRiS również wygrywa PiS (36 proc.) z 12-procentową przewagą nad Platformą. Poza nimi do parlamentu wchodzą: Nowoczesna Ryszarda Petru (8,1 proc.), Kukiz’15 (6,9 proc.) i PSL (6,6 proc.).

Co oznaczają te sondaże? Zapowiadają dobre wyniki, o ile nie zwycięstwo, PiS w głosowaniu 25 października. Tendencja jest już trwała i wyraźna, a do tej pory nie wydarzyło się nic, co miałoby ją odwrócić. Pytanie tylko, czy partia Jarosława Kaczyńskiego z sojusznikami obejmie samodzielne rządy, czy będzie do tego potrzebowała niewielkiego wsparcia koalicyjnego lub transferu kilku posłów.

Języczki u wagi

– Sytuacja PiS jest według tych sondaży bardzo dobra, ale oczywiście konkurencja nie śpi, ponieważ te partie walczą o przetrwanie, więc kampania w terenie prowadzona jest bardzo intensywnie. Trzeba jej poświęcić bardzo dużo czasu, potu i zasobów finansowych, by odnieść zwycięstwo – tłumaczy Andrzej Dera. Przyznaje, że choć do sondaży podchodzi z dystansem, to sytuacja polityczna, jaka wytworzyła się w Polsce, sprzyja realnej szansie na samodzielne rządzenie.

Podobnego zdania jest senator Jackowski. – Dostrzegam mocniejsze poparcie dla PiS w moim okręgu wyborczym, którym jest subregion ciechanowski. Jeżdżąc jednak po kraju, wyraźnie widać, że nastąpiło jakieś przełamanie. Ale jakie będą ostateczne wyniki, trudno mówić. Jestem przekonany, że wygramy te wybory, choć wszystko zależy od wyborców – ocenia.

Komentując ostatnie sondaże, Dera wylicza, że kluczowe znaczenie będzie miało poparcie, jakie w wyborach uzyskają małe ugrupowania: Kukiz’15, KORWiN, Nowoczesna Ryszarda Petru i PSL.

– Ilość mandatów, które te partie uzyskają, będzie decydująca. Im więcej zyskają w nowym parlamencie, tym mniej mandatów zdobędą listy wyborcze Zjednoczonej Prawicy – tłumaczy Dera.

Jaki rząd?

W przypadku decydującego zwycięstwa sprawa jest prosta i o tym, jak będzie wyglądał kolejny rząd, zdecydują liderzy PiS i prawicowi sojusznicy. Jednak w sytuacji braku kilku lub kilkunastu głosów potrzebna będzie do tego koalicja lub przeciągnięcie na swoją stronę niezbędnej liczby posłów. – Scenariusze są różne, nie wiemy dziś, ile będzie brakowało do uzyskania większości. Historia parlamentaryzmu pokazuje, że gdy będzie to dwóch, trzech posłów, trzeba będzie poszukiwać tych, którzy będą chcieli z rządem współpracować, a zapewniam, że takie osoby się znajdą. W innym przypadku pozostaje jednak wyłącznie koalicja. Jeśli się to nie uda, to będzie trzeba rozpisać przyspieszone wybory – dodaje Andrzej Dera.

Jan Maria Jackowski również wskazuje na rozkład mandatów i pytanie, czy małe środowiska polityczne przejdą progi wyborcze. – Czy będą one uczestniczyły w podziale mandatów? To pytanie o zasadniczym znaczeniu, ponieważ będzie to decydowało o konstrukcji przyszłego rządu – podkreśla senator

Źródło:  Nasz Dziennik  Piątek, 2 października 2015