Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Miesięcznik – W Naszej Rodzinie: Bezrobocie, emigracja, przyszłość

Według danych statystycznych – na które chętnie powołują się rządzący – bezrobocie w Polsce spada. Z opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) badań wynika, że stopa bezrobocia mierzona jako odsetek bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wobec całości cywilnej ludności aktywnej zawodowo, wyniosła na koniec marca 11,7 proc., natomiast rok wcześniej, w marcu 2014, wynosiła 13,5 proc. Bezrobocie nominalnie spada, ale dlatego, że coraz więcej osób młodych wyjeżdża na emigrację nadal nie widząc we własnej ojczyźnie dla siebie przyszłości.

    Z najnowszego raportu „Migracje zarobkowe Polaków” opracowanego przez WorkService wynika, że odsetek osób rozważających emigrację zarobkową utrzymuje się na stałym, wysokim poziomie. Co piąty Polak, aktywny bądź potencjalny uczestnik rynku pracy, nie wyklucza takiej możliwości w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jednak odsetek zdecydowanie planujących wyjazd z kraju wzrósł do 6,4% w tym roku, wobec 5% w 2014 r. To oznacza, że zdecydowanych na emigrację jest o 250 tys. osób więcej niż w roku ubiegłym. Aż 75% osób mających takie plany to osoby poniżej 35 roku życia! Tymczasem Bronisław Komorowski przekonywał niedawno, że skala emigracji się zmniejsza. I znowu nie miał racji…

Jak wynika z badań, skala wyjazdów może ponownie zacząć wzrastać wraz z rozwojem konfliktu na Ukrainie i stratami gospodarki polskiej w wyniku rosyjskich sankcji. Polacy rozważający emigrację najczęściej wskazywali chęć wyjazdu do Wielkiej Brytanii (27%), Niemiec (26%), Norwegii (11%) i Holandii (9%). Podobnie jak w ubiegłym roku, wśród preferowanych kierunków wyjazdów dominowały kraje Unii Europejskiej (72%). Tomasz Misiak, prezydent Rady Nadzorczej Work Service S.A. komentując te badania stwierdził: „Bliskość geograficzna, a także otwarty rynek i uproszczenie procedur związanych z podejmowaniem i rozliczaniem pracy, ma niebagatelny wpływ na decyzje Polaków odnośnie kierunków wyjazdu. Co ciekawe, zdecydowanie wzrosło zainteresowanie wyjazdami do Norwegii, która po raz pierwszy znajduje się w pierwszej trójce preferowanych kierunków emigracji. Dotychczasowe wybory Polaków dotyczące migracji dowodzą, że doceniamy kraje o wysokiej kulturze zawodowej, dobrych wynagrodzeniach, przy jednoczesnych szerokich świadczeniach socjalnych”.

Z badań wynika także, że 84% osób chętnych do emigracji za główny powód wyjazdu wskazało wyższe zarobki. Czyli z jednej strony bezrobocie  maleje, jednak coraz więcej ludzi deklaruje chęć wyjazdu za chlebem za granicę. Świadczy to o tym, iż Polska staje się rezerwuarem taniej siły roboczej dla państw Zachodu, oraz miejscem lokowania niskokosztowej produkcji ze względu na niski poziom płac. To, że nasz kraj stał się strefą B Unii Europejskiej, to znaczy państwem, do którego eksportowane są gorsze towary, a tubylczym pracownikom mało płaci, bo za tę samą pracę w Polsce płaci się kilkukrotnie mniej niż w krajach zachodnich, to wynik fatalnie przeprowadzonej transformacji gospodarczej po 1989 roku powodującej degradację ekonomiczną i społeczną całych połaci kraju. Teraz, po fali euforii związanych z przemianami, coraz bardziej odczuwamy tego skutki.

Gigantyczna skala emigracji powoduje negatywne skutki społeczne, między innymi dezintegrację rodzin, a często rozwody i rozpad podstawowej komórki społeczeństwa. Wyjeżdżają  ludzie aktywni i dynamiczni, wykształceni na koszt całego społeczeństwa, a teraz pomnażających PKB i tak już bogatych krajów. Szacunkowy koszt wychowania i wykształcenia jednego obywatela to ok. 100 tys. dolarów, a jeśli się tę kwotę pomnoży przez miliony opuszczających kraj to widzimy jak Polska jest drenowana z kapitału ludzkiego, którego „wytworzenie” w wymiarze ekonomicznym pochłonęło kilkaset miliardów dolarów. Kraje do których jadą Polacy nie ponosiły tych astronomicznych nakładów a ich gospodarki korzystają z już gotowego „produktu”, czyli zazwyczaj tańszej siły roboczej.

Miliony wyjeżdżających oraz rekordowo niski przyrost naturalny powodują, że Polska się wyludnia i starzeje. Należy przy tym pamiętać, że wzrost PKB jest stymulowany przede wszystkim przez młode pokolenia, do 35 lat, a kiedy średnia wieku wzrasta i przekracza 45 lat, to PKB spowalnia. Ponadto następuje załamanie systemu emerytalnego i systemu ochrony zdrowia gdyż proporcja między osobami pracującymi w Polsce młodymi, a tymi które odbierają emeryturę – niekorzystnie się zmieni. Pogarsza się też liczba urodzeń w Polsce, ponieważ wyjeżdżają przede wszystkim osoby młode. Znamienne, iż dzietność Polek za granicą jest dwukrotnie wyższa niż w kraju, co jest dowodem na to, że młodzi oceniają sytuacje kraju jako niestabilną a politykę państwa wobec rodziny jako nieprzystającą do standardów europejskich.

Jednak imigracja oznacza kolejne problemy, przede wszystkim społeczne, ekonomiczne, a także polityczne. Przed 6 laty w oficjalnym dokumencie rządowym o scenariuszu pesymistycznym napisano: „Niedobór rąk do pracy jest uzupełniony przez migracje z biednych krajów Afryki i Azji, ale ponieważ brak jest środków na sfinansowanie odpowiedniej polityki imigracyjnej, na przedmieściach polskich miast tworzą się getta mniejszości, które nie mają pracy i żyją z zasiłków, co jeszcze bardziej obciąża wydatki państwa. Rabunki i napady są plagą wszystkich polskich miast. Ze względu na brak środków na inwestycje życie w mieście jest gehenną, dojazd do pracy zakorkowanymi, pełnymi dziur ulicami często zajmuje 2-3 godziny. (…) dochód na mieszkańca jest tylko nieznacznie wyższy niż w Albanii”.

To pokazuje, jak ważna jest gruntowna zmiana polityki społecznej i gospodarczej bo od tego zależy nasz przyszłość. Trzeba uwierzyć w siłę kartki wyborczej bo zmiana tej szkodliwej polityki zależy od woli Polaków.

 

Jan Maria Jackowski

Źrółdło: Miesięcznik W Naszej Rodzinie