Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

W Naszej Rodzinie – Konwencja Przemocowa

W ocenie ekspertów Konwencja jest sprzeczna z art.18 Konstytucji mówiącym, iż państwo polskie chroni rodzinę jako związek mężczyzny i kobiety. Poza tym art. 14 Konwencji wprost nakazuje państwu ratyfikującemu aby w programach edukacyjnych na każdym szczeblu promowano „niestereotypowe role społeczno-kulturowe”, a więc coś przeciwnego do „stereotypowych” wartości jakimi są rodzina czy małżeństwo. A przecież art. 48 konstytucji gwarantuje rodzicom prawo do decydowanie o kierunku w jakim mają być edukowane i wychowywane ich dzieci.

Specjaliści z Instytutu Ordo Iuris z prof. Aleksandrem Stępkowskim z Uniwersytetu Warszawskiego w swoich analizach prawnych podkreślają, że rozwiązania obowiązujące od dawna w krajach o najwyższym poziomie przemocy wobec kobiet ukazywane są jako wzór do naśladowania. Tymczasem w świetle danych Agencji Praw Podstawowych UE Polskę charakteryzuje najniższy w Unii Europejskiej wskaźnik przemocy doświadczanej przez kobiety.

Zwolennicy ratyfikacji nie uprawdopodabniają w żaden sposób forsowanej przez Konwencję tezy, że przemoc wobec kobiet uwarunkowana jest przez zróżnicowanie pomiędzy kobiecymi i męskimi rolami w społeczeństwie. Jednocześnie projekt nie uwzględnia lub traktuje marginalnie czynniki, których wpływ na występowanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest szeroko udokumentowany takie jak m.in. uzależnienia od pracy, alkoholu lub narkotyków, postępujące rozluźnienie norm społecznych, obecność przemocy w środkach masowego przekazu, a zwłaszcza seksualizacja wizerunku kobiety, oraz przemoc, która najczęściej pojawia się w związkach przypadkowych i konkubinatach, a nie w małżeństwach.

Konwencja nie wprowadza zatem nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy, natomiast forsuje nader radykalną postać ideologii gender. Konwencja nakłada na sygnatariuszy obowiązek walki z dorobkiem cywilizacyjnym, na którym zbudowana została Europa, traktowanym jako zagrożenie i źródło przemocy i dlatego ma charakter destrukcyjny.

Polscy biskupi zwracali wielokrotnie uwagę na zagrożenia związane z implementacją konwencji do polskiego prawa. W stanowisku Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 4 lutego hierarchowie stwierdzili bardzo jednoznacznie: „Konwencja nie promuje zwalczania realnych przyczyn przemocy, którymi są: alkoholizm, coraz szersze upowszechnianie brutalnej przemocy i pornografii w dostępnej kulturze masowej. Jej założenia wynikają ze skrajnej, neomarksistowskiej ideologii gender. Narusza także suwerenność Polski w sprawach etyki i ochrony rodziny przez nadanie uprawnień kontrolnych pozbawionemu jakiejkolwiek legitymacji demokratycznej komitetowi tzw. ekspertów, który ma określać, jakie standardy w polityce prawnej, edukacyjnej i wychowawczej ma realizować Polska oraz rozliczać nasz kraj z opieszałości w zmianie wciąż jeszcze obecnego tradycyjnego modelu społeczeństwa”.

Od tysięcy lat każda z wielkich cywilizacji w historii ludzkości była oparta na rodzinie i szczególnych komplementarnych relacjach między czynnikiem żeńskim a męskim. Z natury człowieka wynika bowiem, że do przekazania daru życia i organizowania przestrzeni społecznej potrzebny jest mężczyzna i kobieta. Również nasza cywilizacja łacińska, powstała na gruncie greckiej filozofii, rzymskiego prawa i etyki chrześcijańskiej, oparta jest na związku mężczyzny i kobiety oraz rodzinie jako podstawowej komórce społeczeństwa.

Cywilizacje upadały z różnych przyczyn. Jedną z głównych bywał upadek moralny i rozkład społeczny oraz destrukcyjne prądy myślowe. I w takiej sytuacji jest dziś nasza cywilizacja, która poprzez lewicowe ideologie, zwłaszcza przez fundamentalistyczną odmianę gender, jest zaatakowana u swej podstawy komplementarności między czynnikiem męskim a żeńskim. Ideologia genderowa  – na co zwróciła uwagę w swoich pracach prof. dr hab. Ewa Jackowska – odcina  psychiczny wymiar kobiecości i męskości od  płci biologicznej, a  w tym również od właściwości  immanentnie związanych z wypełnianiem ról rodzicielskich – ojca i matki. Zwolennicy i zwolenniczki pozbawienia kobiet i mężczyzn tożsamości związanej z płcią uważają, że człowiek wyzwolony  od ograniczeń wynikających  z pełnieniem męskich  lub  kobiecych ról  społecznych stanie się  zdolny do pełnej samorealizacji. I proponują utopijne – wbrew naturze i nauce – zniesienie zróżnicowania między mężczyzną i kobietą tak aby płeć nie stanowiła już kategorii organizujących kulturę i psychikę.

 

Materiał z broszurki pkt. 5

W ten sposób niszczony jest fundament cywilizacji, a tego rodzaju ideologia jest jak rak, który niszczy cały organizm. Na to bardzo poważne zagrożenie zwrócili uwagę biskupi polscy w Liście Pasterskim ogłoszonym na Niedzielę Świętej Rodziny w końcu grudnia 2014 roku. Ten dokument wywołał falę niezwykle ostrych ataków na hierarchów i Kościół w Polsce. Uderz ręką w stół, a nożyce się odezwą. Skala tej nagonki najlepiej unaocznia, że biskupi jak najbardziej trafnie zdiagnozowali istotę i skalę zagrożenia.

 

Charakterystyczne, że brutalność kampanii przeciwko „Listowi” przypominała najgorsze wzorce z czasów komunistycznych. Wielu czytelników może to dziwić, przecież nastąpiła zmiana ustroju i komunizm upadł. Jednak jak z tego widać marksizm – ideologia, która doprowadziła do wymordowania dziesiątek milionów ludzi – jest nadal jest „żywa” pod postacią neomarksizmu i radykalnego feminizmu . Użyto niemal tych samych argumentów i chwytów propagandowych. Między innymi próbowano dzielić biskupów na „postępowych” i „konserwatywnych”, zupełnie jak w czasach PRL gdy przeciwstawiano „postępowego”  kard. Wojtyłę, „konserwatywnemu” kard. Wyszyńskiemu.

Twierdzono, że gender nie jest ideologią, ale „nauką”. Podobnie jak przymusową ateizację w czasach PRL uzasadniono „naukowym światopoglądem”, co było oczywistym idiotyzmem i zabobonem, bo jeśli naukowy to już nie światopogląd. Genderyzm to żadna nauka to prostu nowa wersja „światopoglądu naukowego” i zabobon, czyli „bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami”. Jest to jednak zabobon śmiertelnie groźny oznaczający antycywlizację. I dlatego należy dziękować Episkopatowi Polski za to, że broni podstawowych wartości.

Zwolennicy nowego wcielenia marksizmu twierdzą, że gender nie jest ideologią, ale „nauką”. Podobnie jak przymusową ateizację w czasach PRL uzasadniono „naukowym światopoglądem”, co było oczywistym idiotyzmem i zabobonem, bo jeśli naukowy to już nie światopogląd. Genderyzm to żadna nauka to prostu nowa wersja „światopoglądu naukowego” i zabobon, czyli „bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami”. Jest to jednak zabobon śmiertelnie groźny oznaczający antycywlizację. I dlatego należy dziękować Episkopatowi Polski za to, że broni podstawowych wartości.

Konwencja nie zostałaby przegłosowana w polskim parlamencie gdyby nie postawa tych posłów i senatorów z Platformy Obywatelskiej, którzy przyjęli postawę „jestem katolikiem, ale…”. Ustawa ratyfikacyjna została bowiem przeforsowana głosami polityków PO, którzy przy różnych okazjach bardzo lubią podkreślać przywiązane do chrześcijańskich wartości, fotografować się z ważnymi ludźmi Kościoła, pokazywać się na inauguracji pontyfikatu czy ingresach biskupów, a z drugiej strony, zabiegają o przychylność środowisk „postępowych”. Zgodnie z porzekadłem „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek” gdyż ci parlamentarzyści doskonale wiedzieli, co zawiera Konwencja i jakie niesie konsekwencje. Wiedzieli też doskonale jakie jest stanowisko Kościoła.

Co mają zatem myśleć liczni zwykli katolicy, gdy widzą jak politycy deklarujący działania sprzeczne z nauczaniem Kościoła są pokazywani w telewizji, gdy przyjmują Eucharystię, a środki przekazu oraz „środowiska opiniotwórcze” dzielą katolików na „fundamentalistów” i „liberałów”? Premier Ewę Kopacz, która jeszcze jako minister zdrowia  przyczyniła się do zabicia dziecka nieletniej Agaty, z honorami i oklaskami przyjmowano na katolickim uniwersytecie. Kilka miesięcy później przeforsowała w Sejmie ratyfikację konwencji przemocowej i zapowiada wprowadzenie w Polsce przywilejów dla związków homoseksualnych, w tym zrównanie ich z małżeństwem oraz ustawę ws. in vitro. Natomiast w jednej lokalnej rozgłośni katolickich bryluje poseł z PO, który jest znany z głosowań przeciwko życiu. W tej stacji nie podano też jak głosowali posłowie z tego terenu ws. konwencji pod hasłem „niepotrzebnego jątrzenia”…

Prezydent Bronisław Komorowski, przedstawiany jako katolik, będzie miał okazję pokazać, czy wiarę traktuje poważnie i integralnie czy też  instrumentalnie i wybiorczo. Teraz trafi na jego biurko do podpisu ustawa ratyfikująca konwencję przemocową.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: W Naszej Rodzinie 4/2015