Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Tygodnik Niedziela – Sól ziemi: Sondażowe manipulacje

W roku dwóch bardzo ważnych kampanii wyborczych prezydenckiej i parlamentarnej jesteśmy niemal codziennie bombardowani sondażami. Z tych badań dowiadujemy się, co „opinia publiczna” myśli, na kogo Polacy zamierzają głosować, kogo darzą zaufaniem, kto ma szansę wygrać wybory. Od czytania kolejnych sondaży dzień zaczynają rządzący, którzy – przynajmniej przez ostatnich 8 lat – od ich wyniku uzależniają swoje działania. Myliłby się jednak ten, kto zakłada, że publikowanie badań opinii publicznej jest zupełnie „neutralne” i ma wyłącznie na celu poznanie opinii, co ludzie myślą na dany temat i kogo poparliby w wyborach. Świadczyć o tym może fakt, że szczególnie nagłaśniane w mediach mainstreamowych są te sondaże, które są korzystne dla tych „słusznych”.

W walce o władzę i wpływy sondaże opinii publicznej bywają orężem szczególnym. Mogą stanowić ważną broń w wojnie psychologicznej, której celem jest dezinformacja oraz bazująca na socjotechnice samospełniająca się prognoza, że jest kandydat, który na pewno wygra w I turze. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ sondaże bazują na prostym mechanizmie psychologicznym. Lubimy być w grupie większościowej, bo to nam daje poczucie bezpieczeństwa i za jego cenę wiele osób jest w stanie modyfikować swoje poglądy i przekonania, by dostosować je do tych „właściwych”, „słusznych”, „nowoczesnych”, „modnych” czy poprawnych politycznie. Jeśli, na przykład, chcielibyśmy przekonać jakąś cześć społeczeństwa, że nasza planeta nie jest kulą lecz jest płaska, to można opublikować w uwiarygodniającej otoczce  sondaż, z którego ma wynikać, że tak uważa 51 proc. respondentów. I nawet, jeśli tak uważa powiedzmy 1 proc. ludzi w Polsce, to następnego dnia po publikacji sondażu już kilkanaście proc. Polaków będzie przekonanych, że ziemia jest płaska…

Dlatego między innymi do sondaży należy podchodzić z dużą ostrożnością. Choć czasami w przestrzeni społecznej są publikowanie wyniki ciekawych i znamiennych badań demoskopijnych, lecz znamienna i dająca wiele do myślenia jest wypowiedź przypisywana Winstonowi Churchillowi. Ten wytrawny gracz polityczny z iście wyspiarskim cynizmem  mawiał: „wierzę tylko w te sondaże, które sam sfabrykowałem”. W polskich realiach prawie przy każdych wyborach sondaże rozmijały się z rzeczywistymi wynikami

By przywrócić zaufanie do sondaży należałoby zatem od fundamentów przebudować metody badawcze Może konieczny jest instytut badawczy będący instytucją zaufania publicznego działający rzetelnie i profesjonalnie, którego badania i prognozy były wiarygodne, a nie poddane doraźnym koniunkturom,     interesom i grze politycznej. Jeżeli się chce to można być rzetelnym. Przecież badania rynkowe na zlecenie producentów różnych towarów i usług są wiarygodne i precyzyjnie oddają potrzeby odbiorców, a na tej podstawie są podejmowane brzemienne w skutkach decyzje biznesowe.

Socjotechnika, inżynieria społeczna, instrumenty manipulacji mają swoje prawa i zasady, które trzeba znać by nabrać dystansu do obrazu rzeczywistości przedstawianego w mediach. Można przecież spokojnie wykazać, że pewien profesor statystyki utopił się w jeziorze, którego średnia głębokość wynosiła 10 cm.

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 10/2015