Opublikowano w kategorii: Opinie i echa

Nie obraża nikogo?

Warszawski Sąd Okręgowy oddalił pozew Zbigniewa Osewskiego o ochronę dóbr osobistych wobec niemieckiego wydawcy „Die Welt” za użycie zwrotu „polski obóz koncentracyjny”. Osewski zapowiada odwołanie. Zbigniew Osewski uznał, że użycie w niemieckiej gazecie „Die Welt” stwierdzenia „polski obóz koncentracyjny” uderza w jego dobra osobiste. Domagał się więc wpłaty miliona złotych na cel społeczny oraz przeprosin w głównych polskich mediach. Niemcy tłumaczyli, że użycie tego zwrotu było wynikiem pomyłki. Według nich autorka artykułu, w którym pojawił się zwrot będący przedmiotem sprawy, miała na myśli położenie geograficzne obozu i że nie chodziło jej o obarczanie Polaków zbrodniami dokonanymi w obozie na Majdanku. Sąd uznał, że zwrot ten nie uderza w dobre imię Osewskiego, gdyż nie jest skierowany bezpośrednio do niego. Dodatkowo uznano, że nie ma podstaw do wystosowania przeprosin przez Niemców w polskich mediach, gdyż wydawca przeprosił już wcześniej za pomocą własnych mediów.  W tłumaczenia gazety nie wierzy senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski, członek senackiej Komisji Spraw Zagranicznych. W rozmowie z NaszymDziennikiem.pl twierdzi, że częste przypisywanie Polakom udziału w zbrodniach dokonywanych w obozach koncentracyjnych jest częścią polityki relatywizacji historii.   – Częste używanie zwrotów tego typu jest próbą relatywizacji historii. Wykonuje się ją z pełną premedytacją i polega na rozmywaniu bestialskiego zamordowania milionów ludzi przez Niemców. Nie gódźmy się również na stwierdzenia, że to byli naziści. To byli Niemcy, którzy tworzyli fabryki śmierci. To jest sprawa, która powinna być bardzo restrykcyjnie traktowana – uważa senator Jackowski. Jak zwraca uwagę nasz rozmówca, sprawa przeciwko „Die Welt”  została wytoczona przez obywatela polskiego, a nie państwo. W jego ocenie to Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno decydować się na ruchy tego typu, gdyż dotychczasowa polityka walki o dobre imię Polski nie przynosi pozytywnych rezultatów. – Ministerstwo Spraw Zagranicznych unika wytaczania procesów. Na senackiej Komisji Spraw Zagranicznych wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę. Natomiast ministerstwo dalej realizuje swoją taktykę zwracania się w formie listownej z prośbą o prostowania. Jak widzimy, ten tryb nie jest skuteczny. Trzeba więc wynająć bardzo dobrą kancelarię prawniczą i sprawiedliwości dochodzić przed sądami  – stwierdza Jan Maria Jackowski. Pogląd senatora podziela prof. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W ocenie profesora, za pozwami powinny iść żądania potężnych sum zadośćuczynienia, gdyż tylko w ten sposób uda się zatrzymać spiralę kłamstw w zachodnich mediach. – Biorąc pod uwagę kwestie sądowe, gdybyśmy poszli w kierunku żądania satysfakcji finansowej, czyli domagania się odszkodowań i ich realnego uzyskiwania, to byłby bardzo istotny precedens na niwie prawnej. To by skutecznie zamknęło tę kwestię. A tak młode pokolenie na Zachodzie mieści się w paradygmacie – Polacy współodpowiedzialni za holokaust albo Polacy kierowali holokaustem – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl prof. Mieczysław Ryba. Od decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie Zbigniewowi Osewskiemu przysługuje apelacja. Osewski już zapowiedział, że skorzysta z tego prawa. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość chce, aby przypisywanie Polakom współudziału w mordowaniu ludzi w obozach koncentracyjnych było przestępstwem zagrożonym karą do 5 lat więzienia.

Rafał Stefaniuk

Źródło: Nasz Dziennik Czwartek, 5 marca 2015