Opublikowano w kategorii: Publikacje prasowe

Francjo, co zrobiłaś ze swym chrztem?

Atak terrorystów islamskich na redakcję francuskiego lewacko-satyrycznego tygodnika znanego z obrażania uczuć religijnych uzasadnianego „wolnością słowa”, a także podwyższenie stopnia zagrożenia, ze strony ekstremistów islamskich w niektórych krajach UE ukazuje skalę problemu.

 

Zachód musi się bowiem zmierzyć nie tylko z dżihadem zewnętrznym lecz również wewnętrznym. We Francji, przez wieki nazywanej „najstarszą córką Kościoła”, według niektórych danych już 10 milionów mieszkańców to muzułmanie i stanowią oni większą grupę religijną niż praktykujący katolicy. W Niemczech, gdzie żyje ponad 3,5 mln muzułmanów, buduje się bądź planuje budowę kilkuset nowych meczetów. Na dodatek w rośnie w tym państwie liczba młodych ludzi podatnych na hasła głoszone przez salafitów, czyli zwolenników odrodzenia islamu poprzez powrót do jego pierwotnych źródeł. Oficjalne dane mówią o blisko 600 młodych Niemcach, którzy udali się na ochotnika na „świętą wojnę” toczoną przez bojówki Państwa Islamskiego w Syrii a 60. z nich poległo w walkach. Jednak psycholog i ekspert ds. islamu Ahmad Mansour twierdzi, że dane oficjalne są zaniżone, bo w Syrii walczy już od 1500 do 2000 niemieckich dżihadystów.

Wielu polityków, myślicieli i komentatorów, inspirowanych książką Samuela Huntingtona „Zderzenie cywilizacji”, mówi o nieuniknionej konfrontacji między Zachodem a światem Islamu.

Lecz mamy do czynienia z choroba bardzo skomplikowaną, i proste diagnozy nie wyjaśniają problemu. Cywilizacje na przestrzeni stuleci ścierały się z sobą, nieraz nawet bardzo krwawo, ale też kooperowały i przenikały się wzajemnie. Starcia między cywilizacjami bywały szczególnie intensywne na terenach, na których dochodzi do bezpośredniego ich zetknięcia: konflikty obserwujemy na Bałkanach, w Kaszmirze czy w azjatyckich republikach poradzieckich.

Lecz współczesne megapolis takie jak Paryż, Londyn czy Nowy Jork stanowią istny tygiel różnych tradycji cywilizacyjnych i kulturowych. Nie przypadkiem Nial Ferguson już jakiś czas temu przestrzegał  na łamach „New York Times Magazine”, że wojna cywilizacji będzie się toczyć nie na polach bitew, ale przede wszystkim na ulicach wielokulturowych miast, w których coraz częściej dochodzi do gwałtownych zamieszek. To jeden z paradoksów politycznej deglobalizacji świata w czasach jego ekonomicznej i kulturalnej globalizacji.

Islam nie jest jednolity. Zabity przez Amerykanów Osama ben Laden, saudyjski multimilioner, okrzyknięty „terrorystą wszechczasów”, był swego czasu wyszkolony i wspierany przez służby specjalne USA. Potępiając „bezbożną” Amerykę dążył do rozwoju islamskiego radykalizmu i polaryzacji świata muzułmańskiego na zwolenników ummy, czyli uniwersalnej wspólnoty religijnej opartej na prawach szariatu oraz na państwa zachodnie i te kraje islamskie, które są popierane przez Zachód i ściśle z nim współpracują.

W „Koranie” zapisana jest konieczność rozszerzania islamu na cały świat za pomocą dżihadu , który obecnie stał się synonimem „świętej wojny”. Ten właśnie zapis w połączeniu z radykalnymi hasłami rewolucji islamskiej jest używany do uzasadnienia fanatyzmu rzekomo inspirowanego przesłankami koranicznymi. Ekstremiści wierzą, że pewnego dnia granice między państwami zostaną zniesione, a wszyscy muzułmanie zamieszkają w jednej wspólnocie politycznej oddanej służbie Bogu. Obecnie priorytetem nie jest likwidacja granic, ale wprowadzenie szariatu i zlikwidowanie praw świeckich. Islamski uniwersalizm stoi zatem w ideowej sprzeczności z europejską zideologizowaną oświeceniową laicką koncepcją państwa, które nie dopuszcza do obecności religii w przestrzeni publicznej i neguje chrześcijańskie korzenie Europy.

Paradoks sytuacji polega na tym, że do nasilenia ofensywy Islamu we współczesnym świecie przyczynił się sam Zachód i sekularyzm. Laicyzm to bowiem droga wiodąca w ślepy zaułek. Walka z krzyżem zawsze promuje półksiężyc. Istotna jest oczywiście spuścizna kolonializmu, ale przede wszystkim oświeceniowa koncepcja państwa świeckiego, w którym prawo oderwane jest od moralności. Dlatego pojawił się klimat do narodzin idei Zachodu jako wielkiego szatana z jego ideologią państwa laickiego, a więc bezbożnego, i na to powstała reakcja w postaci tzw. fundamentalizmu.

Najlepszym lekarstwem dla Zachodu jest zatem powrót do moralnej polityki i chrześcijańskich korzeni cywilizacji. Najlepszym lekarstwem dla Zachodu jest zatem powrót do moralnej polityki i chrześcijańskich korzeni cywilizacji. Jan Paweł II podczas pamiętnej pierwszej pielgrzymki do Francji już 30 lat temu zadał Francuzom zasadnicze pytanie: „Francjo, najstarsza córko Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?”.

 

 

Jan Maria Jackowski

Źródło: W Naszej Rodzinie 2/2015